Arogancja i pogarda – co nam robią i dlaczego są bronią obosieczną?
Są takie rozmowy, a czasami nawet tylko spojrzenia, po których czujemy się mniejsi, głupsi, mniej wartościowi. Zapytani o przyczynę mówimy coś o arogancji, o „bucowatości”, czasem o „burakach”, czasem o słomie z butów. Trudno jest wyłapać to jedno „duże” zachowanie które wywołało w nas to uczucie. Znacznie cześciej wywołuje je suma drobnych zachowań, słów i sygnałów „między wierszami”. Rozłóżmy je na czynniki pierwsze.
Zwykle zaczyna się od sposobu mówienia. Zdania są krótkie, kategoryczne, często bez przestrzeni na wątpliwość: „To jest oczywiste”, „Każdy, kto się na tym zna, wie że…”. Pojawia się ton wyjaśniający, a nawet „objaśniajacy” rzeczy, o które nikt nie pytał — jakby rozmówca był mniej kompetentny.
Wchodzenie w słowo nie wynika z ekscytacji, tylko z przekonania, że własna myśl jest ważniejsza niż cudza. Taka osoba zwykle maksymalnie korzysta ze swojego czasu antenowego.
Kolejna rzecz to pozorne słuchanie. Kiwanie głową, czasem „mhm”, ale już po kilku sekundach widać, że uwaga odpłynęła — oczy zaczynają błądzić, pojawia się lekkie zniecierpliwienie. Kiedy druga osoba kończy, odpowiedź często nie odnosi się do tego, co zostało powiedziane, tylko wraca do własnej tezy albo historii. Jakby rozmowa była jedynie przystankiem do przejęcia pałeczki i wygłoszenia własnego monologu.
Może się też pojawić subtelne umniejszanie. Nie wprost, raczej przez porównania: „To ciekawe, że dla ciebie to było trudne”, „To dość podstawowy poziom”. Komplementy, jeśli się pojawiają, mają w sobie cień wyższości: „Jak na ciebie, to naprawdę dobrze”.
Pamiętam rozmowę w której podzieliłam się ważnym dla mnie odkryciem dotyczącym dbania o zdrowie, a w odpowiedzi usłyszałam: „ Ale to chyba wiadomo już od dekady prawda?”
Ciało osoby zachowującej się arogancko też „mówi”. Lekko odchylona do tyłu sylwetka, skrzyżowane ręce, uniesiona broda. Kontakt wzrokowy bywa intensywny, ale bardziej oceniający niż ciekawy. Czasem pojawia się półuśmiech — nie tyle życzliwy, co sugerujący pobłażanie.
W podejmowaniu decyzji taka osoba rzadko pyta o zdanie innych w autentyczny sposób. Jeśli już pyta, to raczej formalnie — decyzja jest podjęta wcześniej. Gdy ktoś się nie zgadza, reakcją nie jest ciekawość, tylko szybkie kontrargumenty albo zdyskredytowanie źródła: „Nie masz pełnego obrazu”, „Nie pracowałeś na takim poziomie”.
Reakcja na błędy? Zawsze jest jakaś okoliczność usprawiedliwiająca. Jeśli coś nie wyjdzie, pojawia się wyjaśnienie zewnętrzne: inni zawiedli, okoliczności były niesprzyjające. Przyznanie się do niewiedzy czy pomyłki jest trudne, bo podważa obraz, który ta osoba buduje.
Arogancja często nie jest „czystą” intencją dominowania. Bywa mechanizmem ochronnym i próbą utrzymania poczucia wartości poprzez bycie „ponad”. Ale dla otoczenia efekt jest podobny: kontakt z taką osobą zostawia poczucie bycia pomniejszonym, niewysłuchanym albo ocenionym.
Pogarda i arogancja to bliskie kuzynki, często tak podobne że aż nie do odróżnienia. A jednak różnią się.
Arogancja to przede wszystkim postawa wywyższania siebie.
Pogarda to krok dalej — to umniejszanie drugiego człowieka.
Arogancja mówi: „jestem lepszy”.
Pogarda mówi: „ty jesteś gorszy — i to nawet nie jest warte uwagi”.
Ktoś kto zachowuje się arogancko może dużo mówić o sobie, może się wywyższać, ale nadal pozostaje ( w nierównej) relacji.
W pogardzie nie chodzi już o pokazanie swojej racji — tylko o zdeprecjonowanie drugiej osoby. Druga strona przestaje być partnerem rozmowy, staje się kimś, kogo się ocenia z góry.
Kopalnią wiedzy o arogancji i pogardzie jest postać Mirandy Priestly z filmu The Devil Wears Prada i przyjrzenie się jej pozwala nam „poczuć” tę różnicę.
Na pierwszy rzut oka widać jej absolutną pewność siebie, brak potrzeby tłumaczenia się, wysokie standardy komunikowane jak oczywistość („to wszystko ” rzucane przez ramię ). Ona nie pyta, ona oczekuje. Nie negocjuje – po prostu decyduje. Ona nawet nie odkłada torebki ani nie wiesza płaszcza – rzuca je po prostu na biurko swojej asystentki. To jest klasyczna pozycja „jestem na szczycie i wiem lepiej”.
Ale tym, co robi największe wrażenie (i zostaje z widzem), jest pogarda — i to często bardzo subtelna. Nie chodzi o krzyk czy otwarte poniżanie. Wręcz przeciwnie — Miranda rzadko podnosi głos. Pogarda pojawia się w mikrozachowaniach:
- ignorowanie obecności (jakby ktoś był niewidzialny),
- wołanie asystentki imieniem jej poprzedniczki
- milczenie, które zmusza drugą osobę do zgadywania,
- spojrzenia oceniające, zatrzymujące się o sekundę za długo,
- komentarze, które formalnie są neutralne, ale niosą komunikat: „to jest poniżej mojego poziomu”.
- Komentarze w rodzaju; „nie, to nie było pytanie”
Jej słynne spokojne, precyzyjne uwagi często nie tylko korygują — one ustawiają hierarchię wartości człowieka. Nie „to zadanie wymaga poprawy”, tylko „to jest w tak oczywisty sposób słabe, że nie powinno w ogóle wymagać tłumaczenia ani nawet komentarza”.
Może dlatego ta postać jest tak mocna — bo pokazuje, jak arogancja i pogarda mogą wyglądać „elegancko”, profesjonalnie, niemal bezbłędnie… a jednocześnie zostawiać ludzi w poczuciu bycia małymi.
Od dawna poruszam temat arogancji i pogardy jako postaw, które skutecznie podkopują bezpieczeństwo psychologiczne w pracy.
Co nam robi doświadczenie arogancji i pogardy?
Uderza w poczucie własnej wartości i godności: czujemy się oceniani, gorsi, słabsi, zawstydzeni.
Wywołuje ogromny stres, bo odbieramy takie komunikaty jak sygnał zagrożenia. Chroniczne narażenie na pogardę osłabia układ immunologiczny (badania Gottmanów)
Zniechęca do rozmowy i współpracy – naturalnie tworzy dystans i często opór
Powoduje, że wycofujemy się emocjonalnie, (nie chcemy mieć kontaktu z takimi treściami/autorem ), albo walczymy.
Ale warto się też przyjrzeć jakie konsekwencje ma arogancka/pogardliwa postawa dla tego kto ją prezentuje.
Daje krótkotrwałe poczucie wygranej
Ale podkopuje zaufanie – ludzie rzadziej chcą współpracować, dzielić się informacjami czy wspierać.
Może prowadzić do izolacji, bo ludzie wybierają współpracę z empatycznymi, okazującymi szacunek osobami i dokładnie takie komentarze wyjątkowo często się pod wspomnianym postem pojawiały. W skrócie: arogancja i pogarda niszczą relacje i zaufanie, często w sposób nie do naprawienia.
